Ta zgrabna rymowanka w tytule niestety nie jest naszego autorstwa. Wymyślili ją twórcy singletracków zbudowanych w czeskim Moravskim Krasie. A skoro o singletrackach mowa, to już wiadomo, że ten wpis będzie rowerowy…

Wszystko zaczęło się od tego, gdy wracając z Austrii, na mapach.cz  odkryliśmy kilka tras rowerowych w niedalekiej okolicy Brna. Szybki research po powrocie do domu wykazał, że to singletrack Moravsky kras. A jak jeszcze doczytaliśmy, że “endurowców czeka nuda i rozczarowanie”, to w ogóle bardzo się napaliliśmy na wycieczkę rowerową do Czech.

Singletrail Moravsky kras: Mariánské údolí

Mariánské údolí, czyli po prostu Dolina Mariańska, to był nasz pierwszy rowerowy cel. Znajduje się w gminie Líšeň należącej do Brna, ale na single można też wjechać od północnej strony, czyli ze wsi Mokra-Horakov

I tak właśnie zrobiliśmy, bo interesowała nas najprostsza trasa, czyli ta okropnie nudna dla endurowców. Nam do endurowców na szczęście daleko, więc na single’u bawiliśmy się dobrze.

Początek trasy Moravki kras na rower
Początek trasy od strony miejscowości Mokra-Horakov

Najprostsza ścieżka w Dolinie Mariańskiej – oznaczona oczywiście kolorem niebieskim –  jest podzielona na kilka fragmentów:

  • Březovy 
  • U Chlapečka
  • Vápenky
  • Mezi hájenkami

Pętla ma niecałe 10 km i tylko 165 m podjazdów. Jest interwałowa i bardzo prosta technicznie. Jakieś niebezpieczeństwa? Taaak, zające albo traktory. Nie ma żartów, trzeba uważać. 

Oprócz niebieskiej trasy są jeszcze dwie czerwone (Palaška i Kasárna) oraz czarna (Nad Rakem), ale niestety nie zdążyliśmy sprawdzić czerwonych przed zapadającym zmrokiem.

Singletrail Moravsky kras: Jedovnice

Do singletraili w Moravskim krasie zaliczają się jeszcze traski w okolicach Jedovnic. Rozpoczynają się nad stawem Olšovec i znajdują na obszarze Parku Przyrodniczego Dolina Rakowiecka. 

Do wyboru mieliśmy 3 pętle:

  • Okruh 1, czyli trasa niebieska i czerwona (Rakovecka),
  • Okruh 2, czyli znów kawałek trasy niebieskiej i czerwonej (Duchoslav i Tipeček),
  • Okruh 3, czyli Paseky – trasa czarna. 

Z czarnej oczywiście zrezygnowaliśmy, za to odwiedziliśmy okruh 1 i 2. Pewnie ktoś mógłby nas wreszcie porządnie uświadomić, że to bez sensu jeździć po takich ścieżkach takimi rowerami… Ale chyba nie będzie nic w stanie do nas dotrzeć. 

Okruh 2 to 11-kilometrowa pętla. Zaczyna się asfaltowym podjazdem. Na początek są dwa niebieskie fragmenty, a dopiero potem trasa czerwona. Są na niej wysokie bandy, kilka niedużych stolików, z których wiadomo, że nie skorzystaliśmy. 

Okruh 1 to krótsza pętla, ma 8 kilometrów. Największy podjazd jest na początku i tak jak w przypadku Okruha 2, najpierw trzeba popedałować asfaltem pod górkę. 

Okruh 1 i 2 przypominały nam nieco rodzime Singletrack Glacensis. Szczególnie przez to, że nie są zbyt strome i trudne technicznie.

Moravsky kras: Jaskinia Macocha

Moravski kras to popularny w Czechach rejon krasowy, gdzie znajduje się wiele ciekawych skałek, skalnych ścian czy też jaskiń (coś podobnego jak u nas na Jurze). A że single w Jedovnicach nie zajęły nam całego dnia, to przy okazji skoczyliśmy, żeby pozwiedzać okolice Punkevnego żlebu.

Miał to być zwykły spacer, ale skończyło się na odwiedzeniu Macochy. To najgłębszy lej krasowy w Czechach. I najciekawszą rzeczą jest to, że można oglądać go z różnych perspektyw. Stojąc na górze, na punkcie widokowym, spoglądaliśmy w dół, w przepaść Macochy, która przypominała wielgachny skalny otwór, i myśleliśmy: fajnie byłoby to zobaczyć po tej drugiej stronie.

I to nas skusiło. Po zejściu w głąb… eee, doliny?… znaleźliśmy muzeum i wejście do jaskini Punkevní. Bilety kosztowały 280 koron za 1 osobę  (stan na maj 2022 roku). 

Skłamalibyśmy, gdybyśmy napisali, że “jaskinia jak jaskinia” i że “zero emocji”. Mimo że nie jesteśmy miłośnikami takich miejsc, bardzo nam się podobało. Tym bardziej, że nie musieliśmy się nigdzie przeciskać. Przechodziliśmy wielkie sale “udekorowane” stalagmitami i stalaktytami (nawet teraz mylimy które są które).

Droga w jaskini prowadzi do tego wielkiego otworu, który widzieliśmy z góry. A więc tak – znaleźliśmy się w środku Macochy. Tu warto wspomnieć, że pierwsze zejście do Macochy odbyło się w XVIII wieku. Dzielny mnich Lazar Schopper dokonał tego czynu. Potem coraz więcej osób schodziło do przepaści, a przede wszystkim badało system jaskiń. Sucha część Punkevních jaskiń została udostępniona w 1914 roku. 

Nie wnikamy w to, ile osób przed nami zdążyło jaskinię odwiedzić. W zakresie speleologicznym nie czujemy nawet chętki, żeby coś poeksplorować. 

W każdym razie Macochę naprawdę warto odwiedzić i spojrzeć na przepaść z dwóch perspektyw.  Jej przejście zajęło nam około 40 minut.

Ale chodzenie po jaskini to nie wszystko! Jest jeszcze pływanie! Na koniec musieliśmy bowiem zmienić sposób przemieszczania się. Czekała na nas łódka, którą podpłynęliśmy z powrotem do miejsca, z którego wchodziliśmy do jaskini.

Masz już dosyć siedzenia w jaskini?

Chodź na rower! Tutaj znajdziesz kilka rowerowych pomysłów. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *