Południowy Tyrol – krótka wizyta w Dolinie Flodige

Południowy Tyrol – krótka wizyta w Dolinie Flodige

Share on facebook
Share on pinterest
Share on email
Share on print

Było wiadomo, że prędzej czy później zachce nam się skoczyć do Południowego Tyrolu. I to nie dlatego, by wypijać litry cappuccino, jeść pizzę ze speckiem i siorbać Knödellsuppe. Po widoki pojechaliśmy! W końcu to Dolomity wraz z Doliną Flodige.

Austriacy czy Włosi? Tyrolczycy!

Południowy Tyrol uchodzi za krainę mlekiem i miodem płynącą. I coś w tym jest. Krowy pasą się na ogromnych halach, a i pszczół pewnie nie brakuje. Jako kraina geograficzna obejmuje północne Włochy. Stolicą jest Bolzano. Historia Południowego Tyrolu nie jest jednak tak sielankowa, jak mogłoby się wydawać. Jak to bywa w takich miejscach, gdzie ścierają się ze sobą dwa (a nawet trzy!) języki i dwie kultury, nie obyło się bez konfliktu. Rozpoczął się on po I wojnie światowej i przejęciu przez Włochy południowej części austriackiego Tyrolu. 

Obecnie w Południowym Tyrolu nazwy miejscowości są dwujęzyczne. Ludzie porozmawiają i po włosku, i po niemiecku. Poza tym do głosu dochodzi jeszcze język ladyński. No i dialekt tyrolski.

Co to za Alpy w Południowym Tyrolu?

Najpopularniejsze w tym rejonie góry to oczywiście Dolomity. Dlatego też postanowiliśmy pomiędzy strudlem z ricottą (to jest dopiero włosko-austriacki melanż!) a pizzą zrobić sobie wycieczkę w Pragser Dolomiten (Dolomiti di Braies). Wcześniej widzieliśmy już trochę Dolomitów z Cortiny d’Amprezzo i dwóch ferrat w okolicy oraz Marmolady, ale jak się okazuje, one już nie łapią się na Południowy Tyrol. Łapią się za to (wraz z Parkiem kraojobrazowym Fanes-Sennes-Prags w Dolomitach Północnych)  na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Południowy Tyrol mglisto-deszczowo-słoneczny

Na szczęście Dolomity mają to do siebie, że nawet przy niesprzyjającej pogodzie mogą pokazać piękne oblicze. Tak też było podczas niedługiej wycieczki w Dolinie Flodige. Okazało się też – według przewodnika autorstwa Franza Hauleitnera – że wycieczka na Przełęcz Flodige mogłaby się wpisać do miejsc, których wyjątkowo poszukujemy i które są “z dala od zgiełku naszych czasów”. Tak trafiliśmy. 

Miało być krótko, wyszło dość intensywnie. Na szlak nr 33 wyszliśmy z parkingu obok cmentarza upamiętniającego żołnierzy I wojny światowej w Nasswand. I jak to zawsze bywa w Alpach, do Przełęczy Flodige (2163 m) zrobiliśmy tylko 4 kilometry, ale za to prawie 900 metrów przewyższenia. Na podejściu mijaliśmy wspaniały las, no i złapaliśmy się na zachmurzony widok na przeciwległe szczyty: Birkenkofel, Hochebenkofel, Bullkopf. Nad Doliną Flodige poza tym wznosi się Dürrenstein, który jest bardziej słynny z tego, że rozlega się pod nim płaskowyż o nazwie Plätzwiese. Zejść postanowiliśmy szlakiem nr 14 przez Sarltal do Schmelzhofen. Wzdłuż rzeki Rienz, na której znajduje się elektrownia wodna, z powrotem doszliśmy do parkingu. 

Przygotowanie do południowotyrolskiej wycieczki

Cała pętla zajęła nam ok. 5 godzin. W ten czas wliczamy niezliczone zdjęcia i trzy głębokie rozkminy:

  • czy konie to mądre zwierzęta i nie atakują ludzi na szlaku?
  • dlaczego ten sporej wielkości cielak biegnie prosto na nas?
  • pada już czy jeszcze nie pada?

A także zejście ze szlaku z powodu pasących się OGROMNYCH krów. Dlatego też Południowy Tyrol może być niebezpieczny – człowiek zagapia się na Dolomity i nawet nie zauważa, że przez przypadek wchodzi w drogę krowom…

Planując wycieczkę na Przełęcz Flodige, korzystaliśmy z map Kompass.de oraz mapy.cz. Szlaki były jednak bardzo dobrze oznaczone, więc nie musieliśmy zbyt często „konsultować się” z mapami. 

Cappuccino w Dolomitach?

A może w innej części Włoch? Warto przed wejściem do kawiarni, zahaczyć o włoskie góry – polecamy kilka wycieczek. 

© Copyright 2020 Błażej Wojaczek. All rights reserved

Made for your joy ❤

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać zmieniając ustawienia przeglądarki.