Miały być słynne naleśniki… Góry Izerskie rowerem

Miały być słynne naleśniki… Góry Izerskie rowerem

Share on facebook
Share on pinterest
Share on email
Share on print

To nie jest tak, że aż tak bardzo lubimy jeździć po górach. Chcieliśmy jednak zjeść naleśniki. O mały włos nic nie wyszłoby z tego planu, ale za to i tak dowiedzielibyśmy się, że ładnie jest w Górach Izerskich. A z rowerem to już w ogóle można zrobić spoko wycieczkę.

Z tymi naleśnikami to prawda. Z rowerami też. Pisaliśmy niedawno, że odkrywanie niektórych miejsc na dwóch kółkach okazało się znacznie ciekawsze (szybsze) niż piesze przechodzenie szlaków. Tak więc na takie Góry Izerskie rower to idealny pomysł – można zjechać i zobaczyć zdecydowanie więcej. 

Całka jedzie na rowerze po szlakach w Górach Izerskich
Wygodne izerskie trasy rowerowe

Góry Izerskie rowerem – trasy i ścieżki

Dróg rowerowych w Izerach zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie jest całkiem sporo. Jest Pętla Izerska, jest Trasa Doliny Izery. Można wybrać Trasę Towarzystwa Izerskiego, drogę U Podnóża Wysokiego Grzbietu, trasę Po polskich Izerach i czeskich Karkonoszach, Pętlę Dwóch Rzek. A nawet Singletrack Szklarska czy singeltracki w Świeradowie Zdroju. 

Wybór duży, ale trzeba się na coś zdecydować. My wybraliśmy połączenie różnych ścieżek, zaczynając w Jakuszycach. Najpierw wpadliśmy na pomysł odwiedzenia Wysokiej Kopy, czyli najwyższego szczytu Izerów. Nie był to jednak do końca przemyślany pomysł – na Wysoką Kopę prowadzi wyłącznie szlak pieszy, który nie wyglądał zbyt zachęcająco dla osób z rowerami crossowymi…

Zamiast tego (skoro już zrobiliśmy podjazd) – krótkie posiedzenie na Izerskich Garbach z zadumą nad wyrobiskiem kopalni kwarcu “Stanisław”. Błażej rzucał też tęskne spojrzenia w stronę karkonoskiego grzbietu. Gdzieś tam w oddali majaczyła Śnieżka, no a bliżej to przede wszystkim Szrenica i Wielki Szyszak. 

Błażej patrzy w stronę grzbietu Karkonoszy
Błażej wypatruje Śnieżki
Przejazd po drodze między drzewami na rowerze w Górach Izerskich
Zielone Izery!

Następnie swoje kroki… Co to za brednie, żadne tam kroki. Koła! No więc, swoje koła skierowaliśmy w stronę Hali Izerskiej. Ale najpierw przejazd przez przyjemne szutry prowadzące pod Złotymi Jamami, a potem przejście przez żółty szlak. Tak jest, przejście. Niestety pomimo tego, że prowadzi tamtędy w dalszym ciągu szlak rowerowy, ogromne kamole porozrzucane na ścieżce uniemożliwiły nam płynny zjazd.

Kamienisty szlak rowerowy w Górach Izerskich
Może nie wygląda najgorzej, ale był to średnio zachęcający zjazd

Na Hali Izerskiej znajduje się słynna Chatka Górzystów z jeszcze słynniejszymi naleśnikami. Naleśniki na talerzach turystów wyglądały pysznie i zachęcająco, jednakże kolejka do kasy tak samo zachęcająca nie była. Pożegnaliśmy się więc z marzeniami o naleśnikach. 

Na szczęście szybko o nich zapomnieliśmy, rozglądając się po okolicy – m.in. po rezerwacie Torfowiska Doliny Izery rozciągającym się przez łagodne wzgórza wzdłuż rzeki. Jadąc w kierunku Orla (tam też znajduje się stacja turystyczna, więc te naleśniki jednak były nie całkiem stracone) trzeba jednak być uważnym i nie zagapiać się w krajobraz, a sprawnie omijać turystów na rowerach, na pieszo, w biegu i na spacerze.

Tłum turystów przy Chatce Górzystów
Tak właśnie pożegnaliśmy się ze słynnymi naleśnikami przy Chatce Górzystów
Widok na Góry Izerskie
Niby płasko, ale coś tam podjechać trzeba

Ze stacji Orle na trzy różne sposoby można zjechać do Jakuszyc. My wybraliśmy najdłuższą opcję, a trasa rowerowa poprowadziła nas na skraj granicy państwa, na rozejście szlaków Harrachov Mytiny. 

Wycieczkę po Górach Izerskich rowerem można rozszerzyć o wjazd do Czech. W pobliżu znajduje się np. Harrachov, więc można się gdzieś w tych okolicach pokręcić, zwiedzić skocznię narciarską, wpaść na smażony ser (i nawet nie wspomnieć o tym, że chciało się zjeść naleśniki u Górzystów).  Niestety byliśmy w czasie niesprzyjającym podróżom zagranicznym, tak więc nici z Kofoli i innych przysmaków. Gdyby jednak nie to, pewnie zdecydowalibyśmy się zobaczyć, jak wyglądają ścieżki rowerowe u południowych sąsiadów.

Turyści stoją przy tablicy informacyjnej na szlaku w Górach Izerskich
Wyobrażamy sobie, gdzie jeździlibyśmy w Czechach...

Izery z rowerem. Ale jakim?

Większość tras, po których jeździliśmy, to były szerokie ścieżki – nie asfaltowe, ale takie, że nasze rowery trekkingowe i crossowe o różnych grubościach opon bez problemu sobie poradziły. Przeważnie były to drogi leśne (ale bez wystających korzeni czy nadmiernej liczby kamieni) czy też drogi szutrowe. Jedyna “niespodzianka”, o której wspominaliśmy, to odcinek na żółtym szlaku. 

Łącznie zrobiliśmy więc 35 kilometrów i  850 m przewyższenia w ok. 4 godziny. 

…by wybrać się na jakąś rowerową wycieczkę. Na naszej stronie znajdziesz ich na pewno kilka. 

© Copyright 2020 Błażej Wojaczek. All rights reserved

Made for your joy ❤

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać zmieniając ustawienia przeglądarki.