Pierwszy raz z chłopakami… zimą w Tatrach! Wołowiec

Pierwszy raz z chłopakami… zimą w Tatrach! Wołowiec

Share on facebook
Share on pinterest
Share on email
Share on print

W życiu każdego tatromaniaka przychodzi ten moment, w którym chce zakosztować tatrzańskiej zimy. Z zazdrością spogląda wtedy na “górskich bogów” ubranych w raki i trzymających czekany. I w końcu dostaje propozycję, by przeżyć swój pierwszy raz... na szlaku na Wołowiec.

Nie był to łatwy pierwszy raz. Już na wstępie, tzn. po wyjściu z domu ok. 3 w nocy, przywitał nas 25-stopniowy mróz. Milusio. Chłodna atmosfera nieco się ociepliła, bo na Polanie Huciska było już tylko -20 stopni! Nie zapowiadało się jednak, że Wołowiec zgotuje nam gorące powitanie. 

Na szlaku przez Dolinę Chochołowską to w ogóle poszło z górki… tzn. pod górkę… i człowiekowi zrobiło się ciepło (mnie na pewno, bo musiałam dotrzymać kroku siedmiu towarzyszom wędrówki).

Grupa osób wędruje w dolinie
Przejście Doliną Chochołowską zawsze się dłuży. Ale przynajmniej można się rozgrzać!
Ośnieżony Kominiarski Wierch
Kominiarski Wierch

Grześ, Rakoń, Wołowiec to prawdopodobnie jedna z lepszych opcji do rozpoczęcia zimowej przygody z Tatrami. Nie można jednak powiedzieć, że wędrówka zimą jest tam całkowicie bezpieczna. O ile przejście szlaku na Grzesia jest łatwe, to już podejście z Rakonia na Wołowiec wymaga sprzętu (raków i czekana), a zejście Wyżnią Chochołowską Doliną jest zagrożone lawinami.

Osoby idące po śniegu do góry
Podejście na Grzesia to łatwy spacer po wydeptanej ścieżce
Mężczyzna stoi przy szlakowskazie
Okolice Zawracia - przełęczy między Rakoniem a Wołowcem

Przejście tej niedługiej grani od Grzesia po Wołowiec było tego dnia pewnym wyzwaniem – i to wcale nie mróz był najgorszy, bo przecież powszechnie wiadomo, że najgorszy jest wiatr.

Mężczyzna na kolanach w śnieżycy
Cosik wieje...
Cztery osoby idą po grani
Z Rakonia na Wołowiec

Wiatr nas wymęczył  i nie pozwolił za długo cieszyć się szczytem…  Szybko więc opuściliśmy Wołowiec i zwinęliśmy się przez Dolinę Wyżnią Chochołowską do Schroniska na Polanie Chochołowskiej, marząc o grzańcu. 

Mężczyzna a aparatem na szczycie Wołowca
Tylko nieliczni odważyli się robić zdjęcia
Kobieta i mężczyzna stoją na szczycie
Selfie na Wołowcu
Słup z tabliczkami zakopany w śniegu na szczycie
Tyle tego śniegu napadało...

I choć udało mi się dorównać kroku chłopakom na szlaku, w schronisku wolałam jednak zostawać w tyle, żeby cokolwiek  zapamiętać z tego przemiłego wieczoru 😉

Fragment budynku schroniska w Dolinie Chochołowskiej
Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej
Grupa osób schodzi po ośnieżonych schodach
I tak to pierwszy raz już za nami

© Copyright 2020 Błażej Wojaczek. All rights reserved

Made for your joy ❤

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać zmieniając ustawienia przeglądarki.