Dolomity – ferratowy raj?

Dolomity – ferratowy raj?

Share on facebook
Share on pinterest
Share on email
Share on print

Tego to już chyba nawet uczą w szkole: jeśli chcesz chodzić po ferratach, przyjedź w Dolomity. Góry Południowego Tyrolu dają wiele możliwości i są prawdziwym rajem dla ferratowiczów.

Dolomity
Trudno byłoby pomylić Dolomity z innymi europejskimi górami

Dolomity to kolebka via ferrat. Pierwsze z nich powstały w czasie I wojny światowej. W Dolomitach toczyła się walka pomiędzy Włochami a Austro-Węgrami, a po „żelaznych drogach” przemieszczali się żołnierze. Śladem historii są także sztolnie, bunkry i pomniki. 

Cortina d’Amprezzo

Pojechaliśmy w Dolomity na nasze pierwsze “ferratowanie”. Bo niby jakie inne miejsce moglibyśmy sobie wybrać? Przecież tylko takie, w którym znajdziemy świetne widoki połączone z nieograniczonymi możliwościami (oczywiście tymi ferratowymi). Wybraliśmy rejon Cortiny d’Amprezzo – “włoskiego Zakopanego”, słynącego między innymi z zawodów pucharu świata w narciarstwie alpejskim. Wokół Cortiny znajduje się mnóstwo szlaków o różnych trudnościach.  

Atom pochyla się nad mapom
Szukamy ferrat!

Via ferrata Giovanni Barbara i kaskady Fanes

Krótki spacer na rozgrzewkę i sprawdzenie swoich umiejętności – ferrata Giovanni Barbara, położona w dolinie Fanes, to jedna z łatwiejszych “żelaznych dróg”. Według topo jest wyceniona na B. Z perspektywy czasu wiemy już, że nie może równać się z innymi ferratami o tej samej trudności. A o tym, że jest Klettersteigiem niesprawiającym problemów, przekonały nas spotkane wycieczki szkolne (albo nawet przedszkolne!).  No tak, włoskie dzieci pewnie nie uczą się o Dolomitach. One je po prostu zwiedzają (zazdro…).  

Ludzie stojący przy szlakowskazie
Chwila zastanowienia, który szlak wybrać

Czy dojście pod ferratę było bezproblemowe? Właściwie to tak… Wypatrzyliśmy ją z punktu widokowego, choć nadal nie byliśmy pewni, którędy do niej dojść. Okazało się, że trzeba dość mocno się obniżyć i przejść niedaleko wodospadu, by w końcu wpiąć się lonżą w linę.

Dolomity - ferrata Barbara Giovanni
Trzeba zejść, żeby wejść... No przecież to oczywiste! 😉

Na początek – fragment prowadzący do góry po klamrach. Żałowaliśmy, że był to tak krótki odcinek . Gdyby większość ferraty przebiegała po takich miejscach, z pewnością dostarczyłaby więcej wrażeń (niekoniecznie związanych widokami). 

Klamry prowadzące po skałach
Jedno z ciekawszych miejsc na ferracie Giovanni Barbara

Atrakcją było na pewno przejście pod wodospadem. Cały czas poprowadzona jest tam lina, choć ścieżka nie przedstawia żadnych (nie licząc trudności w komunikacji, bo przez nieustający szum wody ciężko w ogóle podzielić się z kimś wrażeniami na temat tego miejsca). 

Wodospad
Można się nieco orzeźwić przy wodospadzie

Trochę byliśmy rozczarowani tym, że ferrata jest tak krótka i w zasadzie kończy się tuż za wodospadem. Na szczęście odwiedziliśmy jeszcze kaskady Sbarco di Fanes, gdzie trochę rozruszaliśmy się na króciuteńkiej ferracie również prowadzącej pod spływającą z góry wodą. 

Kaskady di Fanes
Kaskady di Fanes

Ferrata Giovanni Barbara i kaskady di Fanes były dobrym początkiem przygody z “żelaznymi drogami”. Choć pewnie nieco bardziej wymagającym osobom mogą wydawać się nudne. Na pewno jednak będą dobre na leniwe spacery w upały! Nie ma to jak nieco ochłodzić się, stojąc przy wodospadzie 😉

Kaskady
Kaskady di Fanes

Via ferrata Terza Cengia del Pomagagnon

Kolejny wybór padł na ferratę Terza Cengia. Znajduje się ona na górze Pomagagnon, która należy do grupy Cristallo.  Na szlak 202, prowadzący pod ferratę, ruszyliśmy spod Ist. Elliot Putti (był to jakiś stary szpital), znajdującego się nad miejscowością Chiave. Podejście zajęło nam ok. 1:30 godz. Okazało się, że prawie w takim samym czasie przeszliśmy ferratę.

Cortina d'Amprezzo w Dolomitach
Ładne widoki mają w tej Cortinie

Terza Cengia według topo na Bergsteigen jest oznaczona jako A/B, więc nie można spodziewać się na niej jakichkolwiek wyzwań. Jest jednak ciekawie poprowadzona. Wcina się w ścianę Pomagagnon i prawie cały czas można wędrować po skalnej półce. Ścieżka jest dość szeroka, ale kiedy tylko wyjrzy się za jej krawędź, można poczuć dreszczyk emocji. Pionowe ściany Dolomitów wyglądają pięknie i lekko niepokojąco 😉

Nie wszystkie miejsca na ferracie są ubezpieczone liną. Niekiedy trasa nie prowadzi po skraju półki, tylko wcina się w skały. Są to jednak proste do przejścia miejsca. 

Pomagagnon Dolomity
Wędrówka po "półce" Pomagagnon
Ferrata Terza Cengia
Jedno z miejsc na ferracie Terza Cengia bez liny

Ferrata Terza Cengia nie powinna przysporzyć trudności.  Jest dobrze ubezpieczona, ale czasem prowadząca trasa jest tak szeroka, że wpinanie się w linę wydaje się niepotrzebne. Trzeba jednak przyznać, że bardziej wymagające od przejścia ferraty było dojście do niej. Sypiące się kamienie to chyba uroda Dolomitów… Warto więc wcześniej założyć na głowę kask! 

Sypkie Dolomity
Widać, że w Dolomitach się wszystko sypie z tych ścian

Powrót do parkingu także nie był zbyt błyskawiczny… Ferrata skończyła się na przełęczy pod szczytem Punta Erbing (2303 m), więc do zejścia pozostało ok. 900 metrów. W dodatku szlak (a właściwie jego różne kombinacje – nr 205, 204, 211) prowadził nas naokoło. Na pocieszenie mieliśmy widok na sąsiednie szczyty, olimpijską skocznię narciarską oraz Cortinę. 

Zejście z ferraty
Jak to zazwyczaj bywa, zejście gorsze od ferraty 😀

Do zobaczenia, Dolomity!

Ferraty w Dolomitach są zróżnicowane. I nowicjusze, i starzy wyjadacze, i rodziny z dziećmi, i emeryci, i miłośnicy wrażeń znajdą coś dla siebie.  W obrębie jednego pasma lub grupy klettersteigów jest naprawdę dużo i potrzeba sporo czasu, aby je wszystkie poznać. Nasza dolomitowa wycieczka niestety nie trwała długo, więc ferratową przygodę zakończyliśmy na dwóch opisanych tutaj ferratach. Trochę zadecydowała o tym pogoda, która przegoniła nas w zupełnie inne rejony.  Wiedzieliśmy jednak, że jeszcze kiedyś Dolomity odwiedzimy. Choć nie spodziewaliśmy się, że akurat będzie to nie ferrata, a lodowiec na Marmoladzie.

To gdzie się wybrać na ferratę? Pierwszoklasiści ze szkoły podstawowej w Cortinie gromko odpowiadają: W DOLOMITY! 🙂

© Copyright 2020 Błażej Wojaczek. All rights reserved

Made for your joy ❤

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać zmieniając ustawienia przeglądarki.