Gran Paradiso to jeden ze szczytów polecanych adeptom turystyki wysokogórskiej. Ten stosunkowo łatwy czterotysięcznik znajduje się w Dolinie Aosty. Chcieliśmy więc przekonać się, jak to jest w pięknych okolicznościach przyrody nie zdobyć czterotysięcznika.

Gran Paradiso to jeden ze szczytów Alp Graickich położonych w Dolinie Aosty w zachodniej części Włoch. Ma cztery wierzchołki – główny (4061 m), Il Roc (4026 m), środkowy (4015 m) i z Madonną (4058 m). To właśnie ten ostatni jest najpopularniejszy i łatwiej dostępny, co powoduje, że większość turystów właśnie tam kończy wyprawę. 

Wierzchołek z Madonną

Aby nie komplikować sobie życia i nie wybierać, który wierzchołek zdobędziemy, odpuściliśmy wszystkie… Okej, to niezbyt poważna wymówka. Prawdą jest, że okropny wiatr, problemy z oddychaniem i wizja czekania w takich warunkach w kolejce pod szczytem zupełnie obniżyły nasze morale i zmusiły do odwrotu.

Wiele osób poleca jednak Gran Paradiso na pierwszą przygodę z czterotysięcznikiem, a także jako miejsce do aklimatyzowania się przed Mont Blanc (o tym, jak aklimatyzować się na Mont Blanc przed Gran Paradiso na pewno jeszcze opowiemy).  

Powodem “łatwości” Gran Paradiso była mała liczba szczelin na lodowcu (stan na rok 2017, po ostatnich falach upałów w wakacje ta sytuacja mogła się diametralnie zmienić) oraz to, że wejście można rozłożyć na dwa dni z noclegiem w Rifugio Vittorio Emmanuele II (2700 m n.p.m.). Trudności pojawiają się pod samym szczytem z Madonną. Tam rozpoczyna się niedługa wspinaczka na wąskiej półce. Oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę, że to 4000 m n.p.m. i że z tego względu samopoczucie może nie być najlepsze… Poza tym, niektóre odcinki lodowca są strome, więc wymagają nie tylko zachowania ostrożności, ale i umiejętności reagowania oraz ewentualnego asekurowania osób na linie. 

Informacja turystyczna w Pont
Informacja turystyczna w Pont

W kierunku szczytu wyruszyliśmy z Pont. Trzeba przyznać, że infrastruktura turystyczna jest tam całkiem niezła. W Pont można zostawić samochód na bezpłatnym parkingu, a także skorzystać z informacji turystycznej i spontanicznie zamówić sobie nocleg w rifugio (w 2017 roku płaciliśmy 10 euro za noc! Cennik Rifugio Vittorio Emmanuele II na sezon 2020 zmienił się i jest trochę drożej…).

Rifugio Vittorio Emmanuele II

Szlak do schroniska jest mało wymagający i przez około 2 godziny prowadzi zakosami pod górę. W rifugio może luksusów nie ma, ale jest jadalnia, można zamówić posiłek i przede wszystkim można nalewać wody do picia prosto z kranu (Rifugio Vittorio Emmanuele jest położone nisko, nie sięga tam lodowiec, tak więc woda pochodzi z jeziorka czy potoku).

Widok ze schroniska na Ciarforon (3640 m)

W kierunku lodowca i Gran Paradiso wystartowaliśmy po noclegu w schronisku ok. godziny 4:00 rano. Na początku czekało nas prawie dwugodzinne podejście pod lodowiec po ogromnym piargowisku. W tamtym miejscu najlepiej podążać za kopczykami lub innymi zespołami wychodzącymi rano na szczyt. 

Zejście do ścieżki

Lodowiec prowadzi z początku stromo i wąsko pod górę – w tym miejscu należy spodziewać się raczej lodu niż śniegu. Potem stromizna nieco maleje i powoli zdobywa się wysokość. Trzeba też przejść przez kamienne pole. Zajmowało ono całkiem sporą powierzchnię Chcieliśmy tam nawet ściągnąć raki, ale przez porywisty i wychładzający wiatr nie zrobiliśmy tego. 

Piargi przecinające lodowiec
Mężczyzna stoi na lodowcu Gran Paradiso
Zawracamy!

Po dojściu w okolice 4000 m postanowiliśmy zawrócić.  Siła podmuchów wiatru nie malała, robiło się coraz później, a spora liczba osób na szczycie z Madonną nie wróżyła szybkiego przejścia przez skały (i z pewnością poruszanie się w takim tłoku nie byłoby zbyt bezpieczne).

Wycieczka na Gran Paradiso nie była jednak straconą wyprawą. Zyskaliśmy nowe doświadczenie związane z wejściem na lodowiec czy też osiągnięciem wysokości – ok. 4000 m. Żałowaliśmy, że się nie udało, ale poprzysięgliśmy sobie, że…  następnym razem zrobimy coś ambitnego 😉

Więcej zdjęć z wycieczki na Gran Paradiso zobaczysz w galerii: